piątek, 5 lutego 2016

#Normcore, czyli moda na normalność



Wielkim zaskoczeniem było dla mnie wprowadzenie calvinów z powrotem na "salony". Calviny, czyli bawełnianą bieliznę unisex produkowaną przez markę Calvin Klein, modną w latach 90. Nawet ja, obserwator mody, wątpiłam, że ten trend się przyjmie. ALE. Moda jest nieprzewidywalna. Kształtowana jest przede wszystkim przez nas, mówiąc kolokwialnie, przez ulicę. Domy mody już nie kreują trendów w ciemno, robiąc własną wizję. Dzisiaj zamawiają analizy trendów.


Założyłam, że zwykłe calviny nie odniosą sukcesu, ponieważ są po pierwsze za zwykłe, a po drugie młodzież i tak ich nie kupi bo za droga - chyba, że bananowa młodzież. Uważałam, że tym bardziej nie kupią jej dorośli, bo nie wyglądają luksusowo.

 

Zwykłe bawełniane majtki i stanik stały się najbardziej pożądanym trendem. Wystarczy do kampanii zachęcić dzisiejsze gwiazdy internetu wśród nastolatków, czyli Justina Biebera, Kendall Jenner, czy Kylie Jenner, a w świat za nimi ruszą inni celebryci (w tym topowe modelki) i zwykli ludzie. Instagram zalewają zdjęcia z hasztagiem #mycalvins. Jakiś tydzień temu ruszyła nowa kampania Calvin Klein. Ba. Można na Instagramie otagować swoją stylizację z ciuchem Calvina Kleina a te najciekawsze pojawiają się na stronie oficjalnej marki. Aktualnie już jest dwieście tysięcy hasztagów.


To był dla mnie, jako obserwatora pewien przełom. Era błyskotek minęła na dobre? A i owszem. Po modzie na printy, wielkie złote łańcuchy i szpilki wysadzane diamentami nastała moda na normcore - "unisex fashion trend", a samo słowo jest połączeniem wyrazów: normal i hardcore (Wikipedia). Innymi mówiąc: hardkorowo normalny. Trend ten przybył do nas z Nowego Jorku. Masa ludzi ubierała się tam na tyle zwyczajnie, że postanowiono stworzyć dla nich nazwę subkultury/trendu. A, że masa takich zwykłych ludzi istnieje na całym świecie to trend rozszedł się po świecie. Oczywiście jak to zwykle bywa na naszym modowym podwórku, do nas przybył z opóźnieniem i to dużym. Kiedy u nas trwała moda na hipsterów, tam już był normcore (który został notabene okrzyknięty posthipserstwem).  Co się kryje za tym trendem?



Po pierwsze jest to przede wszystkim postawa. Są to zwykli normalni ludzie, którzy wybierają luz i sprawdzone połączenia. Nie chcą wyróżniać się z tłumu za pomocą świecidełek. Chcą pozostać sobą, nie chcą nakładać żadnej maski. Są naturalni. W odróżnieniu od hipsterów nie potrzebują Iphone'a i Ray-Banów (które swoją drogą polecam, mam i sobie chwalę). Nie obchodzą ich trendy, nie orientują się, który model Iphone'a już został wydany, czy co mają na sobie. Mogą kupić ciuch w supermarkecie bo marka nie ma dla nich znaczenia. Wolą skupić się nie na tym aby "mieć", ale na tym, żeby "być". Czyli wolą przeznaczyć środki na książkę czy kino, a ciuchy mają dla nich drugorzędne znaczenie.



Oczywiście postawa, a ciuchy to co innego. Trend ten został szybko podchwycony przez domy mody i sieciówki. Skoro istnieją osoby, które lubią nie lubią się wyróżniać to dlaczego nie stworzyć kolekcji dedykowanej właśnie im? Dlatego teraz częściej zauważymy Rihannę w Birkenstock'ach niż Louboutinach. Oczywiście za niebotyczną sumę równowartą szpilek Louboutin. ALE JEDNAK. Będą to klapki, które u nas od wielu lat cieszą się popularnością wśród pielęgniarek, czy pielgrzymów. Tyle, że są to te za paręnaście złotych. 

Modę na normcore podchwyciły gwiazdy, celebryci, blogerki i zwykli ludzie, czy to bogatsi czy biedniejsi, ogólnie większość. Ludzie znudzeni byli przepychem. Znudził im się się róż i brokat tak jak Paris Hilton jako celebrytka. Dlatego alternatywa przerodziła się w trend. Oczywiście można się zastanawiać nad tym czy klapki warte kilka tysięcy to już nowy snobizm, ale chciałam się skupić nad samym faktem nowej mody. Jest to według mnie przełom kulturowy. Tak jakby nastała nowa era, którą posiada każda dekada

Jeżdżąc środkami transportu obserwuje młodzież, a właściwie to jak się ubierają i widzę, że świetnie ten trend im podpasował. Już dzisiaj na co dzień nie zobaczymy 15latki w full make up'ie, całą w brokacie czy cekinach. Chyba, że na imprezie. Dziś dziewczyny stawiają na naturalny look, normcore nie jest im obcy.


Widzę, że starsze pokolenia, w tym moje, czyli dzisiejszych dwudziestokilkulatków jest trochę pomiędzy, przynajmniej tak jest w Polsce. Z jednej strony z chęcią ubraliby się w zwykły t-shirt i zwykłe jeansy, a z drugiej mają trochę opory, że będą wyglądać zbyt zwyczajnie, zbyt nudno. Dzisiejsi dwudziestokilkulatkowie wychowywali się na przełomie lat 90tych i obecnych, gdzie normcore jest powrotem do czasów dzieciństwa i prostoty. Natomiast czasy ich młodzieńczych, nastoletnich lat były już przepełnione modą na róż i brokat. Było to całkowite przeciwieństwo lat 90tych, więc mają pewne opory co do prostoty w stylu normcore.

Młodzież jednak najszybciej przechwytuje trendy. Dzisiejsi nastolatkowie nie pamiętają prostolinijności lat 90tych. Wychowali się w epoce telefonów komórkowych i internetu. Prostota jaką oferuje normcore to dla nich nowość jakiej nie znali w dzieciństwie. Normcore jest znakiem czasu oraz chęcią powrotu do zwyczajności i prostoty.

Nie brakuje tych, którzy potrzebują ciągłego dyktatu co nosić, gdzie chodzić i jaką postawę reprezentować, dlatego też trend ten dobrze się przyjął. Calviny niegdyś zapomniane dzisiaj przeżywają rozkwit, jak i również Birckenstock'i, adidasy, t-shirty bez nadruków i boyfriendy.

Oczywiście nie narzucam kto jak ma żyć i jak ma się ubierać. Każdy powinien nosić to w czym dobrze się czuje. Skoro ktoś lubi błyszczeć w dosłownym tego słowa znaczeniu, to oczywiście niech błyszczy dalej, bo inaczej nie byłby sobą. Jakbyśmy wszyscy wyglądali tak samo to ten świat byłby nudny.



3 komentarze:

  1. Płaci się za nazwę przeważnie, jednakże jakość jest o wiele lepsza od zwykłej bielizny. Może nie jest mega duża ale jest. Mam na przykład stanik Victoria's Secret. Był taki śliczny, że po prostu musiałam go mieć. Mam go już ponad rok i jest w bardzo dobrym stanie. Używam już rzadziej żeby mi starczył na jak najdłużej bo kosztował cholernie dużo, jest przecudny i mam sentyment do niego. Na pewno kiedyś sobie jeszcze sprawię bieliznę VS ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post! Zapraszam do mnie asiaknebel.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cóż, ja normcore'a się nie nadaję, bo choć nie przejmuję się modą, to lubię się choć trochę wyróżniać ubraniem, nawet jeśli nie wydam na nie fortuny. Chociaż w moim przypadku to jest naturalność, bo tak naprawdę nigdy nie próbuję się wyróżnić - zauważam to dopiero porównując swój styl z prezentowanymi zdjęciami. No i generalnie ta postawa mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń