piątek, 4 grudnia 2015

Moje delikatne włosomaniactwo

Nie jest to blog wlosomaniakowy jednakże przejawiam delikatne włosomaniactwo od roku. 

We wszystkich włosomaniakowych blogach dziewczyny opisują swoje historię. Ja dzisiaj opowiem ją po krótce, ponieważ nie uważam się za mega włosomaniaczkę i nie mam się co porównywać do tych dziewczyn (szacun).


Dzieciństwo

Jak byłam mała to moje włosy były prościutkie. Od zawsze były cienkie (to po tacie, moja mama bardzo grube i mocne ma do dziś - nawet farbuje od X lat i jej nie powypadały). Robiąc test wyszło, ze mam wysokoporowate w kierunku średnim. Włosy zaczęły się skręcać w momencie kiedy moi rodzice, tzn. fryzjerki słuchając się rodziców przestały mnie obcinać na równo. Zaczęły mi te włosy cieniować. Rodzice nie pozwalali mi na dłuższe włosy. Jak byłam młodsza to zawsze byłam na krótko obcinana dlatego, że byłam bardzo żywiołowym dzieckiem i poświęcenie kilku minut na jakieś kitki było dla mnie wiecznością i się bardzo wierciłam. Poza tym, źle się czułam w związanych włosach i tak jest do dziś. Dlatego zawsze jako dziecko miałam potargane włosy.

Czasy nastoletnie

Jako nastolatka próbowałam z tymi skręcającymi włosami walczyć. Używałam lokówkosuszarki, żeby te skręty na końcach były pod kontrolą. Efekt był taki, że wyglądałam jak z epoki lat 70tych. Potem przyszła moda na prostownice. Prostowałam niemalże codziennie od 2 klasy gimnazjum do połowy 3 klasy liceum, czyli jakieś 5 lat.Im dłużej je prostowałam tym bardziej się skręcały i domagały wręcz prostownicy po każdym umyciu. W międzyczasie moje włosy były farbowane na jasny blond (naturalny mam średni blond) od końca 3 klasy gimnazjum do połowy 3 klasy liceum, czyli 3 lata.Nawet nie pamiętam czy używałam jakąś odżywkę, chyba raz na jakiś czas. Często też oczywiście używałam pianki (był moment na studiach, że codziennie) i jak prostowałam włosy to przecież lakier dla utwardzenia też był bardzo często prze zemnie używany, tak jak i różne gumy do stylizacji. Dodam także, że moje włosy nigdy nie były długie (do teraz). Kiedy jako nastolatka chodziłam sama obcinać włosy, zawsze obcinałam je bardzo dużo dlatego, ze sama byłam tak nauczona za młodu, żeby obcinać bardzo dużo.Zresztą długie włosy mi bardzo przeszkadzały, denerwowały mnie. I oczywiście były cieniowane... Uważam, ze to był największy błąd. Dlatego te włosy mnie tak denerwowały bo były cały czas cieniowane i się cały czas wywijały. Najdłuższe włosy miałam na komunię i w 3 klasie liceum (studniówka i czas matur zgodnie z porzekadłem mówiącym, ze nie powinno się obcinać włosów pomiędzy studniówką a maturą bo wiedza ucieka). 
Ogólnie kondycja moich włosów w czasach nastoletnich była okropna. Codzienne prostowanie, malowanie na jasny blond oczywiście nie u fryzjera tylko amatorsko koleżanka mi farbowała i jeszcze to cieniowanie sprawiło, że moje włosy wyglądały jak u koguta po koguciej walce o dominacje. Dodatkowo codziennie katowałam je suszarką.

Studia

Podczas studiów zaczęłam mądrzeć. Przestałam prostować codziennie, tylko raz na jakiś czas. Był okres, gdzie nie prostowałam w ogóle włosów jakieś półtora roku. Na początku moje włosy się bardzo, bardzo, BARDZO kręciły na końcach (domagając się prostownicy). Potem już coraz mniej. Nie farbowałam - od studniówki po dzień dzisiejszy czyli prawie 6 lat. Oczywiście marzę o jasnym blondzie ale jak sobie przypomnę jakie miałam włosy wcześniej to od razu mi się odechciewa.

Moje początki delikatnego włosomaniactwa

Podczas ostatniego roku studiów (2015)  zaczęłam dbać o włosy bardziej niż zwykle, ponieważ zapragnęłam długich włosów. Długich a zdrowych. Miało to związek z rokiem 2014, w którym straciłam bardzo dużo włosów. Zaczęłam od suplementacji i wgłębiania się w włosomaniactwo za
 pomocą blogów. To był przełom 2014/2015. Dowiedziałam się, że cieniowanie włosów nie sprawdza się przy cienkich włosach i może narobić wielkiej szkody i że lepiej odstawić suszarkę i prostownicę. Suszarkę odstawiłam, nie suszę w ogóle, schną naturalnie. Codziennie myję. Prostuję sporadycznie, raz na jakiś czas.Olejuję (od połowy na pół suche lub suche, umyte włosy codziennie lub przed umyciem na całe - staram się raz w tygodniu - brakuje mi systematyczności). Obcinam końcówki co jakieś 2-3 miesiące góra jakieś 1-2 cm (wszystko w zależności od obserwacji moich włosów.

Moje włosy nie są idealne ale na pewno są w o wiele lepszej kondycji niż kiedyś.
W przypadku moich włosów nie ma chyba mowy o malowaniu i częstym prostowaniu, na pewno nie na tym etapie. Tyle lat je katowałam i krzywdziłam, że jeszcze kilka lat potrwa zanim będą piękne, zdrowe i lśniące. To tak jak z odchudzaniem, nie od razu schudniemy, skoro swoje ciało wiele lat zaniedbywaliśmy.


Dążę do takiej długości i takiego wyglądu moich włosów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz