piątek, 4 grudnia 2015

Jak fryzjer potrafi schrzanić robotę, czyli jestem ofiarą złego cięcia

Chciałabym się w tym poście wyżalić na fryzjerkę, która była moją ulubioną fryzjerką ale już nią nie jest. Nigdy chyba takiej na lata nie będę miała - każda w pewnym momencie przestaje się po pierwsze słuchać klientki, a po drugie robi to tak... taśmowo? Nawet najzwyklejszym cięciem można komuś zrobić krzywdę. Nie  chcę też żeby ktokolwiek pomyślał, że wydziwiam. To, że wiem lepiej od fryzjerki w jakich włosach wyglądam dobrze i w jakich czuję się dobrze, nie oznacza, że wydziwiam.

W poprzednim poście opisałam swoją historię z włosami. Miałam poprzedni post dodać z tym jako jeden ale sądzę, że nikt wtedy by nikt nie przeczytał do końca, a puenta jest najważniejsza.


Ogólnie chodzi o to, że jestem włosomaniaczką w delikatnym stopniu i o to, że moje włosy nie znoszą cieniowania/złego cięcia, ponieważ wywijają się (a ja tego nienawidzę). Doszłam do tego wniosku kiedy poczytałam blogi o tematyce włosomaniactwa.

Moje włosy rosną w żółwim tempie. Pewnie gdybym jeszcze bardziej zadbała to może i by szybciej rosły. Ostatnio byłam zadowolona z mojej długości i ze stanu moich włosów. Z długości dlatego, że pierwszy raz w życiu miałam aż tak długie włosy i w tak dobrym stanie. Oprócz tego to wywijanie, które mnie bardzo denerwowało w czasach nastoletnich już było dosłownie minimalne, ponieważ od roku nie cieniowałam włosów (jedynie na grzywce) tylko obcinałam na prosto i były fajne, prawie proste.
Do wczoraj.

WCZORAJ

Poszłam do mojej byłej-ulubionej fryzjerki, która już wie o co mi chodzi, nie muszę tłumaczyć jak chcę bo mnie kojarzy i wie czego ja oczekuję. Powiedziałam, że chcę skrócić tak jak zwykle. Prosto z tyłu, z przodu grzywka trochę pocieniowana (w stylu Jennifer Aniston) i skrócić na około 2 centymetry. Zawsze byłam zadowolona.

BYŁAM. 

Wczoraj jak wyszłam to jeszcze po drodze jako tako mi się podobało. W domu już nie. Było zdecydowanie więcej niż 2 centymetry (jakieś 4 cm). A wspomnę po raz kolejny, że moje włosy rosną w żółwim tempie i każdy centymetr jest dla mnie na wagę złota. 
Poza tym z dłuższymi włosami czuję się lepiej, o wiele lepiej, bardziej kobieco. Czytałam na jakimś włosomaniakowym blogu, że pewna dziewczyna im ma krótsze włosy tym więcej odsłania dekoltu. Coś w tym musi być. Chyba krótsze włosy powodują, że kobieta chcąc podkreślić swoją kobiecość, podkreśla to strojem. Posiadając dłuższe włosy nie muszę nosić głębokich dekoltów/krótkich spódniczek/wysokich szpilek żeby czuć się kobieco. 

DZISIAJ 

Dzisiaj moje włosy (umyłam wieczorem i tak jak zwykle wtarłam olejek na pół suche włosy) znowu nie są proste a poskręcane i to bardzo tak jakby zostały delikatnie ścieniowaneDelikatnie ale na tyle, że moje włosy znowu są okropnie poskręcane. Nienawidzę tych skrętów bo mi po prostu nie pasują!
Źle się w nich czuję (bo wiem, że mi nie pasują), a nie mam ochoty prostować włosów ani chodzić w związanych bo zwyczajnie nie lubię. Jestem wkurzona!

Dlaczego fryzjer nie bierze pod uwagę faktu kto jakie ma włosy, czy cienkie czy grube?! Czego ich w tych szkołach, czy na szkoleniach uczą?! Według mnie albo złą metodą albo złymi nożyczkami mi je skróciła. Nie znam się na ścinaniu, znam się na pielęgnacji.

To, że fryzjerki mogą sobie pozwolić na wymyślne fryzury, odważne cięcia, odważne kolory - bo mogą, mają masę produktów, które na sobie testują - to nie oznacza, że my zwykłe śmiertelniczki też możemy bo nas na to nie stać. My za takie zabiegi zapłacimy kilkaset złotych a one mają to za darmo lub półdarmo. Jeżeli coś zrobią źle, coś pójdzie nie tak, to mają masę produktów, które pomagają im w pozbyciu się tej pomyłki. 
Fryzjerki sobie chyba nie zdają sprawy, że główną przyczyną tych fryzjerskich zabiegów pielęgnacyjnych ich klientek są ONE SAME

Same swoim działaniem doprowadzają do tego, że kobiety nie zdając sobie sprawy, że fryzjer wyrządza im krzywdę złym cięciem, chodzą do tego samego fryzjera na jakieś zabiegi myśląc, że taka jest własnie ich natura, ich włosów, a fryzjer zaciera rączki bo wpada gruba kasa.

Ja nie mam zamiaru wywalać kilkaset złotych na prostowanie keratynowe skoro mogę sama zadbać o to by moje końcówki wreszcie się nie skręcały! 

Kobiety nie dajcie sobą manipulować. Jeżeli wasze włosy uważacie za złe, zastanówcie się co fryzjer wyprawia z waszymi włosami. Czy na drugi dzień bo obcięciu czujecie, że jest gorzej niż przed? Jeżeli tak to jesteście tak jak ja OFIARĄ ZŁEGO CIĘCIA.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz