piątek, 13 listopada 2015

"Szczerość" w czasach popkultury

Na pewno większość z Was ma Instragram. Ja też mam.

Lubię wstawiać różne foty: swoje selfie i nie tylko selfie, zdjęcia jedzenia, picia, książek, krajobrazów... swoich nóg, swojego brzucha... itd.
Idealne ujęcie. Idealny outfit. Idealny make-up. Idealny wygląd. Idealne selfie.Idealny porządek. Idealne zdjęcie... Wszystko opatrzone idealnym hashtagiem.#instagirl #instagood #goodmood #selfie #beauty.

Czy każdy z nas żyje w idealnym świecie? Nie. Ludzie chcą uchodzić za idealnych, chcą mieć idealne życie.

Obserwowałam na Instagramie od kilku miesięcy dziewczynę, która robiła zdjęcia lalce Barbie (@socialitybarbie). Wszystko w ujęciach mikro tak, aby lalka wyglądała na prawdziwego człowieka. Lalka ta posiadała naprawdę idealne życie. Oprócz idealnego wyglądu miała idealne ciuchy, piła kawę ze Strabucksa, czytała stylowe magazyny, opalała się na plaży, i tym podobne. Dziewczyna już zakończyła "eksperyment" ale profil Sociality Barbie jeszcze istnieje. Jeszcze bo ma niedługo wygasnąć. Autorka chciała pokazać w jakim społeczeństwie żyjemy: pozujemy na lepszych niż w rzeczywistości. Chcemy mieć idealne życie. Albo pokazać, że takie mamy.

Każdy chce aby społeczeństwo odbierało go dobrze. Tak zawsze było. 

Kiedyś człowiek był oceniany za pomocą tego kim jest i co sobą reprezentuje. Teraz jest oceniany za to, że pije kawę ze Starbucksa, czy dlatego, że zrobił zdjęcie w lustrze. To tylko takie przykłady. Jesteśmy teraz społeczeństwem, które dowartościowuje się za pomocą lajków. 

Podobnie jest na rozmowach kwalifikacyjnych.


Chodząc na różne rozmowy kwalifikacyjne też jesteśmy oceniani, raz lepiej, raz gorzej.Ostatnio czytałam na temat tego jak się zachowywać (chodzi mi o gesty) na rozmowie by zostać lepiej ocenionym. Wyszło na to, że powinnam udawać kogoś kim nie jestem. Każdy z nas jest inny. Jeden jest bardziej wyważony, spokojniejszy, a ten drugi nadpobudliwy i trochę poddenerwowany. Ja jestem z tych drugich. Nawet jak śpię to mam zaciśnięte pieści. Nie jestem typem luzaka, czy co najmniej osoby spokojnej. Takie oficjalne rozmowy zawsze mnie krępują.

A tu czytam, że powinnam nie mieć skrzyżowanych rąk, nóg, nie dotykać siebie, nie wiercić się, nie trzymać teczki, nie kulić się, nie dotykać broń Boże nosa czy ucha bo to oznacza fałsz czy niepewność, nie odchylać się do tyłu bo to dezaprobata tylko do przodu bo to pokazuje zainteresowanie, powinnam mówić w sposób spokojny, minimalizować gestykulację do podkreślania ważnych słów, mieć krótki, mocny uścisk dłoni... i tak dalej, i tak dalej. 

Dlaczego ja nie mogę być taka jaka jestem na rozmowie, czemu ja muszę udawać kogoś kim nie jestem żeby dostać pracę? Przecież to się mija z celem bo jeżeli później pokażę jaka naprawdę jestem to wyjdę tak czy siak na oszustkę czyli na kogoś nie godnego zaufania, co za tym idzie niegodnego tejże pracy.

Co jest złego w zdenerwowaniu czy niepewności? Czemu to trzeba kamuflować? Bo jak jestem zdenerwowana i niepewna to trzeba od razu mnie skreślać. Bo człowiek zdenerwowany i niepewny nie może mieć pracy. Praca jest tylko przeznaczona dla osób spokojnych i pewnych siebie. 

To oczywiście była ironia. Jesteśmy tylko ludźmi. Tylko lub aż. Nigdy nie zrozumiem co jest złego w byciu sobą. Pozowanie na kogoś kim się nie jest nie jest dobre. Ten fałsz dopadający zewsząd mnie mdli. Taka tam "szczerość" w czasach popkultury. #idealnakolacja #idealnasukienka #idealnaja


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz